Straciliśmy zaufanie do rodziców Jacka. W trybie natychmiastowym podejmiemy decyzję o umieszczeniu chłopca w ośrodku wychowawczym – zapowiada Joanna Toczydłowska, przewodnicząca Wydziału V Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego. – Chyba że zgłoszą się do nas wiarygodni ludzie, którzy zechcą być rodziną zastępczą dla chłopca.
W piątkowym wydaniu “Porannego” opisaliśmy historię dziesięcioletniego Jacka. Jego rodzice są alkoholikami, mają ograniczone prawa rodzicielskie. Przez wiele lat chłopiec był świadkiem pijackich burd, awantur między matką i ojcem (który ma wyrok za znęcanie się nad rodziną). Od ponad trzech miesięcy mieszka u babci. Ta nie może dłużej go wychowywać. Rok temu lekarze wykryli u niej raka. Za naszym pośrednictwem szuka dla wnuka rodziny zastępczej.
- Jeśli Jacek trafiłby do dobrych ludzi, to ma wielką szansę normalnie ułożyć sobie życie i zapomnieć o patologii, w której tkwił przez wiele lat – ocenia Joanna Toczydłowska.
Wyjaśnia, że rodzina, która chciałaby się zaopiekować chłopcem, powinna zgłosić się do sądu rejonowego przy ulicy Sienkiewicza 67.
- Rodzina taka musi jednak spełniać wiele kryteriów, m.in. mieć polskie obywatelstwo, stałe źródło utrzymania. I nigdy nie mogła być karana za znęcanie się nad dziećmi – wymienia sędzia.
Procedura umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej trwa około trzech miesięcy. – Ale Jacek mógłby trafić do niej już na czas postępowania, czyli niemal natychmiast – zapewnia Joanna Toczydłowska.
Rodzina taka musiałaby przedstawić opinię z miejsca pracy, od sąsiadów, a także z opieki społecznej.
Jeśli biologiczni rodzice chłopca nie interesowaliby się nim przez ponad pół roku, rodzina zastępcza może się starać o adopcję Jacka lub ustanowienie opiekunem prawnym.
Autor artykułu: Joanna Dargiewicz