Napdali, uciekli i wpadli



Czterej mężczyźni przyjechali do hurtowni przy ul. Ciołkowskiego i podali się za klientów.

Metoda na wybrednego

Poprosili o jakieś rzadko kupowane elementy, które były w magazynie. Sprzedawca poszedł na zaplecze, by je przynieść. Gdy wrócił, kupujących już nie było. Za to kasetka była otwarta, bez pieniędzy.

Przytomnie zareagowaÅ‚ okradziony mężczyzna – wyskoczyÅ‚ na zewnÄ…trz, zobaczyÅ‚ odjeżdżajÄ…ce auto i natychmiast powiadomiÅ‚ policjÄ™.

Opla jadącego w stronę Zabłudowa zauważyli poruszający się w przeciwnym kierunku funkcjonariusze z drogówki. Zawrócili.

Kierowca opla usiÅ‚owaÅ‚ zgubić poÅ›cig, ale… – Policjanci zmusili rabusiów do zatrzymania siÄ™ – mówi Jacek DobrzyÅ„ski, rzecznik policji.

Funkcjonariusze wyciągnęli czwórkę złodziei z samochodu i położyli na jezdnię. Zatrzymani mają 29, 32, 34 i 59 lat. Dwóch pochodzi z Gdańska. Grozi im do pięciu lat więzienia. Policja podejrzewa, że mężczyźni kradli w całej Polsce.

U nas spokojnie

- Wjazdu na plac w ciÄ…gu dnia nikt nie pilnuje. Brama jest otwarta do godziny 17.30. SÅ‚yszaÅ‚em, że jest jakiÅ› napad, ale nic nie widziaÅ‚em. PracowaÅ‚em na placu – mówi StanisÅ‚aw Machanowski, jeden z pracowników.

Nic nie sÅ‚yszeli też sÄ…siedzi. – O napadzie dowiedzieliÅ›my siÄ™ już po fakcie. Do tej pory byÅ‚o tu spokojnie. Gdy przyszli policjanci, to myÅ›leliÅ›my, że chodzi o innÄ… hurtowniÄ™ – powiedziaÅ‚ Jacek Gawryluk, z firmy Majster.

Autor artykułu: Rafał Malinowski

Comments are closed.